Wnętrze samochodu pachniało polerowaną skórą, drewnem cedrowym i drogą wodą kolońską. Na Zewnątrz ulewny deszcz uderzył w ciemne przyciemnione szyby, podczas gdy światła miasta zamazały się w szare smugi za nimi.

Wewnątrz pojazdu zapanowała cisza.
Tylko głęboki szum potężnego silnika i zastraszająca obecność mężczyzny obok niej wypełniły powietrze.
Kierowca nigdy na nią nie spojrzał. Jego ostry profil był oświetlony słabym niebieskim blaskiem deski rozdzielczej. Wszystko w nim wydawało się zimne i kontrolowane — od jego deszczowo-ciemnych włosów starannie zaczesanych z powrotem do spokojnego autorytetu w jego ciemnych oczach.
Bez słowa podniósł Czarny telefon satelitarny i nacisnął jeden przycisk.
— Marcus-powiedział cicho. «Route 9 i Blackwood Lane. Patricia Salgado jest na ulicy trzymając skórzany pasek. Usuń ją. Jeśli skontaktuje się z policją, Przypomnij jej o śledztwie w sprawie jej firmy. A jeśli zadzwoni do Becerry, powiedz mu, że ma dwadzieścia cztery godziny na zniknięcie.”
Elena zamarła.
Znał ich.
To nie był zwykły nieznajomy. To był człowiek na tyle potężny, by jednym telefonem wymazać ludzi ze swojej ścieżki.
Kiedy w końcu odwrócił się w jej stronę, jego wzrok przesunął się ostrożnie nad każdym szczegółem — jej przemoczoną sukienką, zabłoconymi nogami, drżącymi rękami i ciemnym siniakiem rozchodzącym się po jej policzku.
Coś zimnego błysnęło mu w oczach.
Nie litość.
Coś o wiele bardziej niebezpiecznego.
«Jak masz na imię?»zapytał.
— Elena-szepnęła. «Elena Vargas.”
Powoli powtarzał jej imię.
«Córka Arthura Vargasa.”
To nie było pytanie.
Elena skinęła chwiejnie głową. Jej ojciec zmarł dwa lata wcześniej, pozostawiając swoją małą firmę żeglugową pod kontrolą swojej drugiej żony, Patricii. Od tego czasu Elena przestała być traktowana jak rodzina. Patricia wykorzystała ją jak własność, próbując spłacić rosnące długi hazardowe poprzez potężnych i niebezpiecznych mężczyzn.
Tej nocy wybranym dla niej mężczyzną był Oscar Becerra — bogaty, przerażony i znany ze swojego okrucieństwa.
«Zamknęła mnie w pokoju» — powiedziała Elena przez łzy. «Powiedziała mi, że jeśli mu odmówię, sprzeda dom mojego ojca. Uderzyła mnie … więc uciekłem.”
Mężczyzna słuchał w milczeniu.
Nie dawał pociechy ani współczucia.
Zamiast tego wyciągnął gruby wełniany koc z płaszcza i rzucił go na jej kolana.
— Osusz się-powiedział chłodno. «Nie pozwalam na krew ani łzy na moich miejscach.”
Słowa brzmiały szorstko, ale koc był ciepły.
Elena owinęła go ciasno wokół siebie, gdy samochód jechał przez burzę, pozostawiając Seattle daleko w tyle.
Dwie godziny później automatycznie otworzyły się przed nimi masywne żelazne bramy. Samochód wspiął się na prywatną drogę wyłożoną wysokimi sosnami, aż nad ciemnymi wodami Puget Sound pojawiła się ogromna nowoczesna rezydencja.
Pojazd zatrzymał się pod zadaszonym wejściem.
Cichy kierowca trzymający parasol natychmiast otworzył mężczyźnie drzwi.
Nie oglądając się za siebie, Matthew Carranza wyszedł na deszcz.







